Jestem zły 2009-10-06 00:13:50

Jestem zły, cholernie zły. Wiecie na co? A na to, że poszły w pizdu te piękne, beztroskie lata kiedy blogowałem. Dziś przypomniałem sobie o swoim "kąciku" w internecie i poczułem jakby skończyła się pewna epoka. Kiedy zakładałem tego bloga to byłem jeszcze nieopierzonym gówniarzem, żyłem marzeniami że niedługo świat będzie mój. I co? I chuj. Pamiętam, że najlepiej pisało mi się notki w gorące, wakacyjne noce spędzone przed komputerem. Wtedy liczyły się internetowe znajomości. Więcej spędzało się czasu na pogawędkach z wirtualnymi znajomymi, niż tymi z podwórka. Czasami myślę o tych internetowych znajomościach i zastanawiam się dlaczego w pewnym momencie przestaliśmy utrzymywać ze sobą kontakt. Nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć na to pytanie. Przyznam, że trochę mi ich brakuje. Numer gadu-gadu mam cały czas ten sam, więc jeśli to czytacie to odezwijcie się czasem :)

Dużo się zmieniło od czasów beztroskiego blogowania. Przede wszystkim blogi poszły w niepamięć, teraz jest Nasza Klasa i Facebook. Na tym pierwszym jeszcze profil trzymam, chociaż administratorzy ciągle dopierdalają mnie nowymi bajerami (na początku to był zajebisty portal), na Facebooku konto usunąłem, bo co za dużo to niezdrowo.

W czasach beztroskiego blogowania marzyłem, że będę albo zajebistym piłkarzem, albo zajebistym dziennikarzem. I co? I gówno. Bankierem zostałem! Tak, tak... jestem etatowym pracownikiem banku. Nazwy nie wymienię, żeby nie robić reklamy ;) A to, że jestem dopiero parę latek po 20-stce to jeszcze studiuję. Po technikum poszedłem na studia, zaoczne bo zaoczne, ale na dzienne iść nigdy nie chciałem. Pracować chciałem i utrzymywać się sam chciałem. W miarę wychodzi, niczego mi nie brakuję. Mam 22 lata, liznąłem już trochę samodzielnego życia, kupiłem samochód, laptopa, trochę innego ciekawego sprzętu i ruszyłem w świat. Zobaczyłem kilka ciekawych miejsc, ale kij z tym... bo jeżdżąc i mieszkając trochę tu i tam stwierdziłem, że prawda to, że w domu jest po prostu najlepiej.

Obecnie mieszkam w swoich rodzinnych stronach. Do szkoły mam 180km, a do pracy 45km. Nie narzekam, bo do bliskich mam blisko, chociaż jak długo tu posiedzę. Nie wiem.

skomentuj (2)
Księga Gości